Afgańskie wesela w brytyjskich realiach

Dzisiejsza druga notka będzie o afgańskich weselach w brytyjskich realiach.
Niestety nigdy nie miałam okazji uczestniczyć w afgańskim weselu poza Wielką Brytanią, mogłam jedynie oglądać je nagrane na płycie przez najbliższą rodzinę.

Jaka jest podstawowa różnica między weselem w Wielkiej Brytanii a Afganistanie?
Przede wszystkim wesele w ojczystym kraju potrafi trwać trzy dni, a nawet dłużej- takie wesele z pewnością potrafi być nie lada maratonem dla przybyłych gości.
Druga różnica, w Wielkiej Brytanii nie zobaczymy wielbłąda na którego garbie niebezpiecznie koleboce się to w prawo to w lewo ”domek” z panną młodą w środku- ach Ci Afgańczycy wiecznie mnie zaskakiwali swoją przeogromną kreatywnością!

Ale do rzeczy…
Wesela w rodzinie afgańskiej to norma, o każdej porze roku bywa ich co najmniej pięć i to w każdym dniu tygodnia.
Jednak z racji tego, iż jest to jedna z nielicznych okazji na porządne wybawienie się przy muzyce i tańcach, za każdym razem zaproszenie na wesele jest źródłem dużych ekscytacji, szczególnie wśród płci pięknej.
Afgańczycy kochają tańczyć!
Ich tradycyjny taniec, który nazywa się Attan, jest tańcem popisowym i MUST KNOW wśród wszystkich gości.

Na tradycyjnym weselu nie zabraknie także inspiracji tańcem oraz muzyką indyjską.
Młode kobietki, głównie te niezamężne( chociaż nie jest to regułą ;)) uwielbiają spotykać się przed weselem w celu przećwiczenia choreografii z ukochanych filmów Bollywood!

Sama impreza weselna prawie zawsze jest imprezą oddzielną dla mężczyzn oraz kobiet, wyjątkiem mogą być wesela mieszane pomiędzy Pakistańczykami i Afgańczykami- takie o wiele częściej są wspólne dla obu płci.

Od rodziny oraz jej poglądów na temat muzyki i tańców zależy czy na weselu będzie można potańczyć, czy będzie to głównie świętowanie w postaci zjedzenia posiłku oraz spotkania.
Jednakże jak już zdążyłam wcześniej wspomnieć, Afgańczycy KOCHAJĄ tańczyć więc wesela na których nie mogą się pobawić, generalnie budzą mniejszą ekscytację a wręcz duży zawód.

Przejdźmy jednak to bardzo istotnej kwestii jaką jest kreacja oraz moda weselna.
Tutaj Afgańczycy, a właściwie kobiety mają się czym pochwalić!
Im bardziej kolorowy, świecący strój tym lepiej!
Ogromny zachwyt budzą przede wszystkim przepiękne suknie afgańskie, szyte specjalnie na miarę oraz zamawiane aż z Afganistanu!
Suknia taka może być różnej barwy, jednak popularnością cieszą się zieleń oraz wszelkie odcienie czerwieni.
Dodatkowo na takiej tradycyjnej sukience, można znaleźć maleńkie lustereczka, które w czasie tańca prześlicznie się mienią- to naprawdę robi ogromne wrażenie!
Ważną częścią kreacji jest dopasowany do reszty szal, który jednak w tym przypadku nie jest noszony w formie hijabu a jedynie narzucony jest na głowę bądź przewiązany przez ramię.

Afganki z tej okazji kochają makijaż i najczęściej króluje tutaj zasada sprawdzająca się w wielu aspektach życia afgańskiego, jednak w mojej opinii nie koniecznie również w tym przypadku- Im więcej tym lepiej.
Co to oznacza?
Mocno czerwone usta, oczy podkreślone eyelinerem, duża ilość cieni do oczu oraz henna na dłoniach i nogach.
Z czym jeszcze kochają łączyć to afgańskie kobiety?
Oczywiście z ogromną ilością złotej, ciężkiej biżuterii. Im większa jej ilość tym lepiej świadczy to o rodzinie z której pochodzi kobieta.

Jak można się domyślić efektem jest naprawdę niezwykła mieszanka barw, która z całą pewnością sprawia przeogromne wrażenie.
Aż chciałoby się zrobić zdjęcie… ale na takim weselu warto pamiętać- zdjęcia są bardzo, bardzo niemile widziane, a rodzina panny młodej po dostrzeżeniu osoby, która postanowiła uwiecznić daną chwilę potrafi obrazić się nie tylko na taką osobę, ale również na całą jej rodzinę!

Przejdę jednak do kolejnej kwestii, która zdecydowanie wyróżnia afgańskie wesele spośród tych europejskich.
Afgańczycy zazwyczaj posiadają bardzo liczne rodziny ( co swoją drogą zawsze wprawiało mnie w zadumę, jak oni są w stanie z dosłownie całą taką przeogromną rodziną utrzymywać kontakt!).
W związku z liczną rodziną, jak można się domyślić na wesele zaproszona jest bardzo duża liczba gości, liczona w setkach.
To nie żart!
Na weselu przewija się tak duża liczba osób, że bardzo często przychodzą na nie również obcy, którzy po prostu chcieliby się najeść i na nikim nie robi to zbytniego wrażenia ( prawdopodobnie nie są w stanie nawet tego dostrzec!).

Skąd więc brać pieniądze na takie ogromne wesela?
Proste… Afgańczycy nie przykładają tak ogromnej wagi do rzeczy, które dla nas europejczyków są tak istotne.
Zamiast przepięknej zastawy i kompletu sztućców, czy kolorowych wiązanek kwiatowych na stole nasz posiłek zostanie podany na plastikowym talerzyku, a napój w plastikowym kubeczku.
Nikt tutaj nie przykłada tez zbyt dużej uwagi do sposobu podania posiłku, jedzenie bardzo często sprawia wrażenie jakby zostało po prostu rzucone na talerz.
Jednak nikomu nie sprawia to najmniejszego problemu, ani gościom, ani nawet pannie młodej.
W tej całej prostocie i niedbałości o takie detale, jest jeden cel niewidoczny na pierwszy rzut oka… chodzi o to aby wykarmić jak największą liczbę gości.
Nie można pozwolić aby ktokolwiek wyszedł z takiego wesela głodny, nawet taki przypadkowy przechodzień, ponieważ Afgańczycy wierzą, iż zapewnia to młodej parze błogosławieństwo na przyszłe lata.
To piękne, przynajmniej ja zawsze tak uważałam, dlatego również i mi nigdy nie przeszkadzały te plastikowe sztućce czy nieestetycznie podane posiłki.
Najważniejsze w tym dniu jest to aby wśród wszystkich panowało szczęście i wszyscy goście dobrze się bawili.

Jest to kolejny przykład na to, jak dużo serca wkładają Afgańczycy we wszystko co robią i jak barwna jest ich kultura o czym mam nadzieje przekonacie się jeszcze nie raz. :-)

Do przeczytania,
P.

Ramadan wśród Afgańczyków i kuchnia Afgańska

Jako pierwsze ze wspomnień chciałabym opisać swoje pierwsze doświadczenia związane z Ramadanem oraz tym w jaki sposób obchodzi się je wśród Afgańczyków.

Ramadan to święty miesiąc dla muzułmanów, jest to miesiąc w którym zostały objawione pierwsze wersy Koranu.
W związku z tym do dziś dzień muzułmanie na całym świecie w ciągu tego miesiąca zachowują ścisły post zakazujący spożywania wszelkich posiłków oraz napoi do czasu kiedy nadejdzie zachód słońca, a wszyscy poszczący mogą spożyć upragniony posiłek nazywany Iftar.

Ale wystarczy o religii… dzisiaj chciałabym skupić na tym jak wyglądał mój pierwszy Ramadan spędzony wśród Afgańczyków.

Najważniejsze słowo, które od razu nasuwa mi się na myśl to ogromna… GOŚCINNOŚĆ.
Tak właśnie!
Co zaskakujące, pomimo tego że nikt z otaczających mnie ludzi nie jadł i nie pił cały dzień, nie przeszkadzało im to w ciągłym odwiedzaniu siebie nawzajem, przekrzykiwaniu siebie nawzajem w rozmowach ( tak, tak – tak właśnie rozmawiają Afgańczycy- krzycząc. Z początku miałam wrażenie, że oni wiecznie się kłócą, jednak wielokrotnie uświadamiano mnie, że to jest po prostu ich styl mówienia.
Zresztą w czasie rozmów telefonicznych jest podobnie- im głośniej tym lepiej ;) ).

W czasie takich odwiedzin u rodziny bądź znajomych, każdy Afgańczyk przynosi ze sobą coś do jedzenia dla gości, a to przepyszny ryż czy chociażby siatkę jabłek czy innych owoców.
Nie ważne!
Liczy się po prostu gest.
Afgańczycy wręcz uwielbiają sprawiać sobie nawzajem przyjemność oraz wyświadczać sobie wszelkie przysługi, czasami nawet w dość nachalny sposób i nie przyjmują w tym względzie słowa NIE za odpowiedź.

Po takich całodniowych odwiedzinach nareszcie nadchodzi czas przygotowywania posiłku.
Jak można się domyślić posiłki przygotowują głownie kobiety, jednak i mężczyźni mają w tym swoją rolę.
Ich głównym zadaniem są wszelkie zakupy oraz co najważniejsze i czego NIGDY nie może zabraknąć w afgańskim domu- zakupienie płaskich placuszków NAAN używanych praktycznie do każdego dania.

Iftar, czyli posiłek po całym dniu postu to prawdziwe święto. Można je przyrównać do naszej Wigilii.
Posiłek jest jedzony na podłodze na specjalnej macie, w związku z czym pierwszy spożyty przeze mnie w ten sposób posiłek był prawdziwą męką!
Nie wiadomo jak usiąść, czy po turecku, czy z jedną nogą ugiętą… brrr.
Na szczęście z czasem można do tego przywyknąć oraz obrać własną technikę siedzenia ;-)
Drugim zaskoczeniem (a jednocześnie wyzwaniem) było dla mnie to, że posiłki je się głownie palcami lub za pomocą chlebka NAAN, pomimo tego że w każdym domu znajdziecie sztućce.
Drugą rzeczą jest to, że posiłki spożywa się wspólnie z jednego naczynia.
Można by pomyśleć, że niezbyt to higieniczna metoda spożywania posiłków, no cóż…Afgańczycy nie wyobrażają sobie jedzenia ich w inny sposób! :)

W czasie takiego posiłku zazwyczaj jedzą przede wszystkim oczy, gdyż skurczony żołądek nie jest w stanie pomieścić tych wszystkich pyszności.
A jest na co patrzeć!
Od pysznych i pachnących pakora, czyli smażonych w głębokim oleju otoczonych w specjalnym cieście warzyw, do spring rollsów oraz przeróżnych intensywnie pachnących curry z baraniną, jagnięciną, drobiem czy wołowiną.
Oczywiście pierwsze skrzypce gra przyrządzany nawet do kilku godzin ryż!
Nigdy w życiu nie wiedziałam, że przyrządzanie ryżu może tyle zajmować i być prawdziwą sztuką. A jednak! ;-)
Taki ryż bardzo często spożywa się z chutney, jest to sos na bazie jogurtu z ogromną ilością mięty. Bardzo, bardzo smaczny, szczególnie w upalne dni!

Dopełnieniem takiego posiłku jest szklanka zielonej herbaty, koniecznie sparzonej z suszonych liści zielonej herbaty przywiezionych z Pakistanu oraz misa przeróżnych owoców.

Wszystko to odbywa się w towarzystwie całej rodziny, jest to czas w którym rozmawia się na wszystkie tematy- od tych najbardziej banalnych do tych poważniejszych.
Taki wspólny posiłek potrafi zająć naprawdę bardzo dużo czasu, jednak zdecydowanie umacnia on więzy rodzinne.

Obowiązkowo po takim posiłku, każdy z Afgańczyków udaje się na modlitwę, a następnie na krótki odpoczynek.
Krótki, ponieważ w każdej chwili do drzwi potrafią zapukać (NIGDY) niezapowiedziani goście, którzy lubią wpaść na pogawędkę :-)
Jaki jest plus takich niezapowiedzianych wizyt? Na szczęście zazwyczaj nie trwają one zbyt długo, gdyż zazwyczaj rodzina jest liczna a i domów do odwiedzenia jest sporo.

Co można powiedzieć o życiu pod Afgańskim dachem?
Zdecydowanie nie można tam się nudzić, a już na pewno nikt nie czuje się tam samotny lub niedostatecznie ugoszczony! :-)

Taki właśnie był mój pierwszy Ramadan.
Pełen gościnności, nowych ludzi którzy za wszelką cenę próbują uczyć Cię swojego języka oraz duużej ilości bardzo ostrego ale też smacznego jedzenia.
Zapewne jeszcze kilkukrotnie wrócę do wspomnień związanych z Ramadanem, ponieważ jest to czas w którym wbrew pozorom dzieje się naprawdę sporo i jest o czym pisać!

Tym czasem chciałabym życzyć Wam udanego wieczoru i mam nadzieję, że spodobał Wam się ten post chociaż troszkę!
Do przeczytania!
P.

Początek

Witajcie,

Mam na imię Patrycja.

Przez trzy lata żyłam wśród społeczeństwa afgańskiego w Wielkiej Brytanii.
Blog ten powstał pod wpływem chwili, kiedy to uświadomiłam sobie, iż wspomnienia związane z tym okresem mojego życia powoli zaczynają się zacierać.
Chcąc je zatrzymać postanowiłam je tutaj opisać.

Na tym blogu nie chciałabym skupiać się na opisywaniu religii jaką jest Islam i jaką wyznaje znaczna część Afgańczyków, jednakże z powodów że jest ona silnie powiązana z kulturą afgańską, nie zawsze będzie można tego uniknąć.

Na blogu będę opisywać różnego rodzaju wydarzenia związane z życiem codziennym, modą, kulturą, obchodzonymi świętami oraz ważnymi okazjami z życia afgańczyków oraz moje spostrzeżenia dotyczące sytuacji, które wywarły na mnie wrażenie, wzruszyły a niejednokrotnie zaskoczyły lub zezłościły.

Zapraszam do czytania Bloga!